Gdy byłam małą dziewczynką, miałam przyjemność być na najpiękniejszym ślubie na jakim kiedykolwiek byłam. Być może właśnie to doświadczenie rozbudziło we mnie miłość do ślubów i sukienek ślubnych. Wesele miało miejsce we Francji na Prowansji, w pięknym romańskim zameczku.
 
To był jakiś 2002 rok ale cała ceremonia oraz przyjęcie były tak nowatorskie i ponadczasowe, że równie dobrze mogłoby się to wydarzyć dzisiaj. Wszędzie dookoła pachniało lawendą. Goście byli roześmiani, wyluzowani, piękne Francuzki ubrane w popularne tak dziś slip dress, często w kolorze czarnym. Czarny na wesele? A jednak, kobiety te olśniewały swą elegancją i szykiem. W tym dniu miałam okazję być też jedną z małych druhen, które rzucały kwiatuszki pięknej Pannie Młodej. Sukienka, którą wówczas dostałam była jak z marzeń sennych, pudrowy róż z dużą ilością bajkowego tiulu. Dzień jak z baśni.
 
 

Właśnie to doświadczenie było dla mnie inspiracją do stworzenia sesji w lawendowej krainie Tu pachnie lawenda. Zależało mi na odwzorowaniu minimalistycznego, nowoczesnego francuskiego stylu, dlatego wybrałam suknie od AGATA WOJTKIEWICZ ATELIER. W roli modelki wystąpiła dziewczyna u niezwykłej, południowej urodzie Jagoda Erol.

 

Tu wszystko zagrało, dzięki czemu przenieśliśmy się na magiczną francuską Prowansję choć na kilka chwil!

 

Ślub na Prowansji - stylizowana sesja z sukniami Agaty Wojtkiewicz w Tu pachnie lawenda

24 lipca 2020