Jak wyobrażacie sobie dzień Waszego ślubu? 

 

W większości przypadków odpowiedź brzmi: "po swojemu". Ale czy naprawdę mamy tyle odwagi w sobie by zakasać rękawy, nie patrzeć wstecz, zatkać uszy i słuchać tylko głosu swojego serca?

 

Marta i Mads na szczęście mieli tej odwagi całkiem dużo bo choć wstępnie planowali ślub w gronie najbliższych to pandemia zniszczyła ich pomysł. Ale czy zniszczyła na pewno? W sumie....to nie, bo jak widać dla tych dwojga nie ma rzeczy niemożliwych. Skoro czasy są jakie są, to co to za problem wziąć ślub tylko we dwoje? Dla Marty i Madsa - żaden! Na miejsce wybrali industrialny Hotel Andels w Łodzi, a sam ślub udało im się zorganizować bodajże w tydzień. Od samego początku miało być spontanicznie, bez nadęcia i wesoło - i tak właśnie było!

 

W ostatniej chwili zdecydowali się na zorganizowanie świadków, dzięki czemu, w sumie ze mną była nas radosna piątka. Przygotowania do ceremonii odbywały się powoli i na luzie przy akompaniamencie lampki szampana oczywiście. Do samego końca Mads miał związane oczy by nie widzieć Marty. Widok gdy ją zobaczył - niezapomniany. Chwilę później stwierdził, że Marta wygląda jak "Królowa Elfów"

 

Po ślubie i krótkim poczęstunku tortem - z motywem ulubionych balonów Madsa, udaliśmy się na taras widokowy by zrobić poślubną sesję zdjęciową. Uwierzcie mi, takiej szalonej pary przed obiektywem nie miałam już dawno! 

 

Marta i Mads są dla mnie kwintesencją tego, że po swojemu to zawsze znaczy....po najlepszemu!

Żyjcie nam długo i szczęśliwie!

 

 

 

 

Spontaniczny ślub Marty i Madsa w Hotelu Andels

29 września 2020